Skończyłam magiczne 30 lat.
I uśmiech mi z buziaka nie schodzi...czekałam na ten dzień. Mimo, iż to tylko , jakby wydawać się mogło- umowna data.
Nie dla mnie.
Im jestem starsza- tym bardziej siebie kocham, tym bardziej czuję się w zgodzie sama ze sobą.
Nie walczę, nie krzyczę już...osiągnęłam spokój. Ten najważniejszy. Ten w środeczku.
Dziś wiem czego mi potrzeba, dziś wiem, że obrałam dobry kierunek,
Wiadomo...zawsze mam rację! ;p
Ale wiem, że dobra drogą podążam. Kocham ludzi , którym oddaję całą siebie- wiem, że mogę na nich liczyć zawsze.
Czy kiedy muszę wypowiedzieć słów trylion- niekoniecznie cenzurą objętych
Czy kiedy muszę zjeść ostrą zupę tajską, popijając hektolitrami piwka ;)
Czy kiedy tuńczyk z rana zaatakuje moja białą koszulę...;)
Czy kiedy zapomnę kluczy od mieszkania...<3
Czy kiedy trzeba zawieść mnie szybko do domu oddalonego o , lada moment' <3
Czy kiedy pytasz, Czy Podsiadło śpiewa po polsku :) ' <3
Czy kiedy pokonuję kolejną dychę na rowerze....
Czy kiedy kiwasz głową, i funt kanadyjski jest w obiegu.... ;p
Czy kiedy Afryka Boczna na prawdę istnieje...
Czy kiedy mówię...słuchasz..
Moi przyjaciele <3
Wiem , że warto.
Myślę, że to wielki przywilej, móc dorosnąć. A największa klątwa, to starzeć się, ale nigdy nie dojrzeć.
Dość mojego myślicielstwa ;)
Urodziny są! Więc tort ma być.
Jako , że nie jestem cukiernikiem- nie porwałam się na trzypiętrowe coś.
Jest prosto. Kolorowo. Bajkowo. Troszkę magicznie.
Bo beza...królowa wśród deserów. Ma w sobie coś...bajecznego. Lekka, słodka. Biała.
Delikatna.
Bardzo wymagająca.
BARDZO.
Podobnie jak ja ;)
Z nią nie ma półśrodków. Albo ją robisz i poświęcasz uwagę- albo idź kup muffinki w sklepie i ozdób je kolorowym lukrem.
Pavlova to deser pochodzący z Rosji na cześć primabaleriny Pawłowej.
Eteryczna, zwiewna.
Beza, z wierzchu biała, popękana, sucha i krucha, z masy ubitej z dodatkiem wanilii, mąki ziemniaczanej i odrobiny octu, w środku jest miękka, wilgotna, o konsystencji pianki. Wydaje się lekko niedopieczona, a kształtem przypomina spódnicę baletnicy. Wierzch bezy wykłada się bitą śmietaną , serkiem mascarpone i ozdabia owocami. Deser w konsystencji jest lekki jak chmurka, delikatny i rozpływa się w ustach.
Słodka, zalotna, ulotna, baletnica.
Dobra gra słów. Odnajduję się tu ;)
Działamy!
Tort Pavlova z serkiem mascarpone , bitą śmietaną , owocami i miodem
Potrzebujemy:
- białka jaj- 4 szt.
- cukier drobny- 250 g
- ocet jabłkowy- łyżeczka
- mąka ziemniaczana- łyżeczka
- serek mascarpone- op. 250 g
- śmietana 36%- 250 ml
- cukier puder- pół szkl.
- miód, mięta, owoce
Przygotowanie:
Kochani, bijemy na sztywno pianę z białek. Uwierzcie mi, nie można ich przebić!
;) Więc ile Bozia dała siły w rękach, bądź ile mikser da radę, tłuczemy pianę! ;)
Po chwili- kiedy piana zacznie gęstnieć , dodajemy stopniowo cukier. Nie spieszymy się i robimy to sukcesywnie.
Pianka zacznie pięknie gęstnieć, robić się plastyczna.
Jedziemy dalej.
Czas na ocet i skrobię- mąkę ziemniaczaną.
Piekarnik ustawiamy na 120 st. C
Na blaszce układamy piękny okrąg z białek.
Wrzucamy na 30 min.
BEZ TERMOOBIEGU
Po upływie 30 min. zmniejszamy temp. do 100 st. C.
I suszymy ją.
Dwie godziny, tak..nie żartuję.
W tym czasie, ubijamy mascarpone z cukrem.
W drugim naczyniu bijemy śmietanę.
Kochane, wiecie jak to robić;]
Łączymy śmietanę i mascarpone.
Chłodzimy w lodówce.
Schłodzoną bezę dekorujemy masą serkową, układamy owoce.
Na to strużki miodu i mięta.
Jest ...przyzwoicie.
;)
SMACZNEGO.




























