Troszkę czasu minęło. Wiele się działo. Ale jak każda porządna kobieta mam milion argumentów :) dla których musiałam na chwilę zniknąć.
Znalazłabym pewnie milion sto...no ale nie o tym będzie wpis.
Zapachniało wiosną! Że hej!
Kasztany kwitną, komuniści dostają rowery- chociaż nie. Teraz to tablety chyba się dostaje.
Trawa jest pięknie ugniatana przez chillujących się ludzi na świeżym powietrzu...
Słonko prawie świeci;)
Wiosna wszędzie!
Jako , że z tym słonkiem różnie bywa, a zmarźluch jestem bardzo bardzo, wpadłam na pomysł zrobienia zupy, która na moment wynagrodzi mi ten brak ciepłego powietrza na zewnątrz.
A nic tak nie podniesie temperatury jak mieszanka imbiru, chilli, czosnku, trawy cytrynowej.
Ale że równowaga musi być. Złagodziłam ten ogień mleczkiem kokosowym.
Do tego kurczak i makaron ryżowy.I dużo kolendry <3
Jest to zupka tajska. Podobną jadłam w restauracji jakiś czas temu. Zakochałam się w niej. Oczywiście łzy leciały mi...ze szczęścia- nie to, że chilli się dało we znaki;) Broń Boże! ;P
Porcja na 4 osoby.
Polecam!
Tajska zupa z mlekiem kokosowym
Potrzebujemy:
- Pierś z kurczaka- 30-40 dag
- Makaron ryżowy- pół opakowania
- Mleko kokosowe - puszka
- Bulion warzywny- 1,5 l
- Oliwa
- Cebula
- Czosnek- ile lubicie
- Papryczka chilli- ile potrzebujecie/ ile dacie rady :)
- Trawa cytrynowa
- Limonka- 2 sztuki
- Kolendra- pęczek
- Pieprz, sól, papryka słodka, kurkuma, imbir
*super jak byście mieli sos rybny
Przygotowanie:
W dużym garnku rozgrzejcie oliwę, wrzućcie drobno posiekaną cebulę i czosnek. Dodajcie chilli.
Następnie dodajcie pokrojoną pierś z kurczaka. Podsmażcie razem. Teraz czas na przyprawy.Trawę cytrynową rozbijcie czymś ciężkim i wrzućcie do garnka.
Sok z limonki wyciśnijcie porządnie. Sos rybny do smaku. Chwilę później wlejcie bulion. Gotujcie magiczny wywar. Na koniec wlejcie mleczko kokosowe.
Sok z limonki wyciśnijcie porządnie. Sos rybny do smaku. Chwilę później wlejcie bulion. Gotujcie magiczny wywar. Na koniec wlejcie mleczko kokosowe.
Podgotujcie razem.
W tzw. międzyczasie. ugotujcie makaron ryżowy.
Lubię to słowo. Międzyczas. Taka nieokreślona chwila. Tyle można wtedy ciekawych rzeczy zrobić. :) Czytać książkę, pić herbatę...jechać czołgiem;) zdobywać świat.
Dobra!
Zupa ready to eat!
Dodajcie dużo zielonej kolendry!Makaron ryżowy. I zajadajcie!
Zapewniam! Podnosi temperaturę!
Mniam!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz