Ech...
Potrzebowałam energii, kolorów. I przypomniałam sobie, ze dawno nie jadłam omletu.
Śmieszna historia, bo pierwszy omlet zrobiłam rok temu...dla mojego przyjaciela..i okazało się, że nigdy wcześniej lepszego nie jadł. Albo tylko chciał być miły i tak tylko czarował... Ale raczej nie :) Znamy się nie od dziś ;]
A omlety stały się jego ,typowym śniadaniem' , więc chyba było w tym troszkę prawdy;]
Tak czy inaczej. Puszyste, lekkie jak piórko. Wystarczy tylko zmieniać dodatki. Bo sama podstawa, czyli omlet jest niezmienny.
Nie przepadam za tymi , na słodko' więc zjadłam dziś omlet z pomidorkami cherry, szparagami i parmezanem.
Zaczynamy:
Omlet ze szparagami, pomidorkami i parmezanem
Potrzebujemy:
- jaja- dwie sztuki
- mleko- dwie łyżki
- szczypta soli
- masło / oliwa
- szparagi- trzy sztuki
- pomidorki- kilka sztuk
- sól, pieprz
- parmezan
Szparagi gotujemy na parze tak 4 minutki- muszą być al dente, po czym wrzucamy je do zimnej, ba! lodowatej wody- zachowają dzięki temu swój kolor i nie uciekną wszystkie witaminki.
Pomidorki przekrawamy na pół, szparagi też- wzdłuż na pół ;] Wiecie o co chodzi;]
Jaja ubijamy z mlekiem na wysokich obrotach, tak około 40 sek. Musi być puszysta pianka.
Na rozgrzane masełko lub inny tłuszcz wlewamy masę jajeczną i przykrywamy pokrywką.
Po około 2 minutkach < średni ogień> układamy szparagi i pomidorki, po czym znów smażymy około minuty.
Kiedy omlet będzie ładnie ścięty delikatnie zsuwamy go na talerz, posypujemy parmezanem i świeżo mielonym pieprzem.
Dekorujemy natką pietruszki bądź bazylią.
Smacznego ;)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz