Czemu tak? A czemu nie?
A tak poważnie...jest pyszny. Zdrowy i prze-aromatyczny. Na zimno, na ciepło, na kanapkę, lub nie.
Soja jest bardzo zdrowa, zbawiennie wpływa na nasze ciałka , obniża cholesterol, a w szczególności powinni się nią zainteresować panowie-pomoże uniknąć niektórych kłopotów.
To kopalnia witamin i minerów, dobrze wpływa na serduszko! <3
Miałam więcej czasu więc troszkę się nią pobawiłam. Jutro jem pyszne kanapki cały dzień.
Seseeesseeee!!
Sojowy pasztet z warzywami i pestkami słonecznika
- suszona soja -400 gr
- cebula- 1 sztuka (duża)
- marchewka- 3 sztuki
- pietruszka
- seler- kawałek
- czosnek- pół główki
- jaja-dwie szt.
- pestki słonecznika
- sól, pieprz,liść laurowy, ulubione zioła: u mnie szałwia, oregano, majeranek, papryka słodka i ostra, sos sojowy
- oliwa
Przygotowanie:
Soję namaczamy na noc, niech spęcznieje- wówczas szybciej się ugotuje.
Następnie- zapewne będzie to następnęgo dnia ( hoho, jaka jestem błyskotliwa;P ) gotujemy sojkę do miękkości- około 45 min.
Odsączamy.
Warzywa kroimy (cebula i czosnek) lub ścieramy na tarce ( marchew, seler, pietruszka) podsmażamy na oliwie do miękkości i przekładamy do odsączonych kulek sojki. Jeszcze ciepłe blendujemy na gładka masę, dodając wszystkie przyprawy i dwa jajka. Wyrabiamy masę.
Smarujemy blaszkę lub naczynie żaroodporne i przekładamy masę. Wierzch posypujemy pestkami.
Piekarnik nagrzany do 180 st. C już czeka na pasztet ;)
Zostawiamy go na godzinę.
Odsączamy.
Warzywa kroimy (cebula i czosnek) lub ścieramy na tarce ( marchew, seler, pietruszka) podsmażamy na oliwie do miękkości i przekładamy do odsączonych kulek sojki. Jeszcze ciepłe blendujemy na gładka masę, dodając wszystkie przyprawy i dwa jajka. Wyrabiamy masę.
Smarujemy blaszkę lub naczynie żaroodporne i przekładamy masę. Wierzch posypujemy pestkami.
Piekarnik nagrzany do 180 st. C już czeka na pasztet ;)
Zostawiamy go na godzinę.
*Jeśli lubicie aby był wilgotny blaszkę wstawcie do większej blaszki wypełnionej do 1/3 objętości wodą.
Sprawdzone- polecam! ;)
Po godzinie wyłączamy piekarnik a pasztet zostawiamy w nim do ostygnięcia.
Jemy jak lubimy, z czym lubimy..i dzielimy się nim tylko z tymi kogo lubimy;)
Tadam!
Tadam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz