W pracy wiecznie brakuje dodatkowej pary rąk albo głowy do myślenia. No dobra, z ta głową mnie poniosło- wystarczy mi moja jedna, jest w niej co ogarniać ;)
Powrót do domu, szybki obiad/kolacja. Książka! Nie odpuszczam. Musi być na nią czas. Potem jakaś rozrywka. Różne są przecież. I nie zawsze muszę wychodzić z domku, żeby było miło;)
No i jest koniec dnia. Noc jest. I później znowu rano, wstać, kawa...etc etc.
I nagle przychodzi niedziela. Mój dzień święty.I nawet ja, i uwierzcie mi, że ciężko u mnie ze spaniem...- śpię do 10 ;)
I przychodzi moja królewska chwila, śniadanie.
I tutaj jedna zasada! Nie jem śniadań na słodko. No nie lubię.Koniec kropka.
Dziś wymyśliłam sobie i innym po prostu kanapeczki. Przepisu na nie chyba nie będę zamieszczała. Pieczywo, dodatki. Co kto lubi i uwielbia. Ale podam Wam recepturkę :) (hehehehe-recepturka:)) na sałatę idealną na początek dnia. Jest bardzo rześka. Inspiracja była gdzieś z sieci. Dokładnie już nie pamiętam. Ale zapamiętałam chyba dobrze.
Sałata ze świeżego szpinaku z mozzarellą , orzechami i dressingiem miodowym.
- świeży szpinak-porządna garść
- miód- dwie łyżki
- czosnek-dwa ząbki
- oliwa-kilka łyżek
- sok z pomarańczy-tyle samo co oliwy ! ;)
- pomarańcza-pół
- mozzarella- cała, a co! ;)
- orzechy włoskie- kilka sztuk
Przygotowanie:
Rozgnieciony czosnek mieszamy z oliwą, dodajemy sok z pomarańczy i dokładnie mieszamy. Pomarańczkę dzielimy na części i filetujemy( chodzi o pozbawienie białych błonek- są gorzkie (fujka! )
Do miseczki wsypujemy oczyszczony szpinak, pomarańczę, pokrojona w plasterki mozzarellę, dodajemy dressing i na koniec posypujemy orzeszkami podprażonymi na patelni ( będą chrupać! )
Opcjonalnie można dodać czerwona cebulkę i oliwki. Ale ja wolę bez nich.
Tadam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz